Michał Garbocz w Oświęcimiu

Michał Garbocz
Fot. R. Kozłowski

W ubiegłym miesiącu, w związku ze zgrupowaniem kadry, przebywał w Oświęcimiu Michał Garbocz, hokeista występujący w ubiegłym sezonie w drużynie mistrza Polski, a obecnie reprezentujący barwy francuskiego zespołu Anglet. Po jednym z treningów kadry Michał Garbocz chętnie podzielił się z Czytelnikami "Oświęcimskiego Chemika" swoimi uwagami z pobytu we Francji.

- W meczu ligowym zadebiutowałem 7 października w wygranym spotkaniu z mistrzem kraju Rouen 7:3. Nie oznacza to wcale, że moja obecna drużyna zaliczana jest do ligowych potentatów. Po 14 kolejkach spotkań zajmowaliśmy bowiem ostatnie, 7. miejsce w tabeli. Wiązało się to między innymi z tym, że przed sezonem z Anglet odeszło wielu podstawowych zawodników, których zastąpili w większości młodzi hokeiści, którzy dopiero muszą nabrać, jakże potrzebnego hokeistom doświadczenia. Jeśli chodzi o mój dorobek w lidze w punktacji kanadyjskiej, to po 14 spotkaniach składała się na niego 1 bramka i 6 asyst.

Nie jest to może imponujące osiągnięcie, zwłaszcza w kontekście tego, że zostałem ściągnięty do Francji przede wszystkim po to, aby zdobywać gole. Ale nie należy zapominać, że nie gram od początku sezonu.

Co sprawiło mi dotychczas największą satysfakcję? Na pewno udany turniej ćwierćfinałowy w Pucharze Kontynentalnym, rozgrywany na naszym lodowisku, kiedy to zajęliśmy pierwsze miejsce, pozostawiając w pokonanym polu silne drużyny: brytyjskie Sheffield, francuskie Grenoble oraz wicemistrza Danii. Ja w jakimś sensie przyczyniłem się do awansu do półfinału, zdobywając w turnieju jedną bramkę i notując na swoim koncie dwie asysty. W drużynie z Anglet gra oprócz mnie jeszcze pięciu obcokrajowców. Są to: dwóch Kanadyjczyków, Fin, Słowak i Czech. Właśnie Czech Dostal wprowadził mnie do zespołu. Wytłumaczył mi pewne rzeczy i pomógł w zaklimatyzowaniu się w nowym otoczeniu. Było to bardzo pomocne, gdyż mam jeszcze problemy z językiem francuskim, który nie należy przecież do najłatwiejszych. W związku z tym muszę jeszcze pracować nad komunikowaniem się z innymi zawodnikami na lodzie. Na nasze mecze przychodzi około dwóch tysięcy kibiców, co jest dość dużą liczbą, zważywszy na fakt, że Anglet liczy tylko około 20 tysięcy mieszkańców. Jest to miasteczko leżące na południu Francji, blisko granicy z Hiszpanią, tworzące z dwoma innymi miejscowościami tzw. trójmiasto.

Jeśli miałbym porównać hokej francuski i polski, to muszę powiedzieć, że tutaj się gra szybciej i agresywniej. Przez to czasami mam problemy z nadążaniem za akcją. Wydaje mi się jednak, że jest łatwiej niż np. w Szwecji, gdzie grałem przez trzy lata, jak zapewne kibice hokejowi wiedzą, w bardzo młodym wieku.

We Francji każdy klub hokejowej ekstraklasy musi mieć identyczny trzymilionowy budżet roczny. Ma to służyć bardziej wyrównanemu poziomowi rozgrywek. Naszym głównym sponsorem jest miasto.

Na zakończenie chciałbym pozdrowić wszystkich kibiców hokejowych w Oświęcimiu, a moim kolegom życzyć zdobycia kolejnego tytułu mistrza Polski.

Co do mojej hokejowej przyszłości, to na razie jestem wypożyczony do Anglet do końca sezonu, tj. do 15 kwietnia 2002 roku. Co będzie potem, czas pokaże.

TROF.


Kontakt z redakcją
Strona główna
Przygotowane przez OPAL PG